grudzień 2010

 Nasza strona doczekała się nowej odsłony:)) Będę teraz długo dziękować tym, które włożyły mnóstwo pracy, aby moje dogi miały miłe miejsce w sieci:))

Za lata wspólnej pracy dziękuję Olimpii Bieleckiej, która stworzyła pierwszą odsłonę naszej strony. Oli, jak widzisz strona startowa została i w nowej wersji:))

Piękne zdjęcie, zrobione przez Alicję Mech stanowi główną ozdobę nowej wersji . Doskonale oddaje nastrój panujący w "naszym" lesie, choć uwiecznia las podkoszaliński:))
Twórcą zaś wszystkiego jest Monika Pazdej, z którą współpraca była czystą frajdą:)) Dziękuję wam dziewczyny serdecznie za wasz talent i cierpliwość.
Mam nadzieję, że teraz częściej będę zamieszczać zdjęcia i dobre wiadomości:)) Dziękuję raz jeszcze a gości zapraszam do częstych odwiedzin:))
 

 

19 września 2010

Tego dnia odbyła się kolejna Wystawa Klubowa Doga Niemieckiego w Łodzi. Od lat uczestniczyłam w niej biernie podziwiając psy a w tym postanowiłam zaprezentować swojego dzielnego Xawerego:))

Skończył 7 lat, wyszedł obronną łapą z wielu zdrowotnych tarapatów i chciałam się nim pochwalić:)) Był najstarszym samcem na tej wystawie i to stanowiło dla mnie powód do wielkiej dumy i wzruszenia:))

Dzielnie ćwiczył przed wystawą i pokazywanie ząbków i biegi, spędziliśmy cudowne chwile w lesie na wspólnych zabawach. Xar pokazał się w klasie championów, zdobył srebrny medal, ocenę doskonałą i prześliczny opis. Od hodowli Axedius otrzymał uroczy pucharek, który zdobi teraz nasza witrynę. Otrzymał bardzo sympatyczny aplauz od moich koleżanek, za który serdecznie dziękuję, bo było to dla nas przeżycie nie lada:)) Dla mnie to najważniejszy medal Xarunia:)) Na wystawie dostał srebrny medal ale już tydzień później dostał "złoty" od naszej pani doktor kardiolog za stan serduszka. Dużymi literami zostało napisane : Stan stabilny, BARDZO zadawalający:)) Dzięki uprzejmości Ireny Goreckiej - Pierzchanowskiej (hodowla Akwaforta) i Marty Strzeleckiej (hodowla Platinum), które zrobiły Xarowi zdjęcia mamy miłą pamiątkę z tej, niezapomnianej dla nas, wystawy. Już się szykujemy na przyszły rok do klasy weteranów:))

 

 

3-6 września 2010

Wybrałam się z wizytą do Alicji i Mietka (hodowla Arhus). Celem podróży była , rzecz jasna, ogromna chęć ukochania szczeniątek :))

Rzuciły się na mnie jak na jakąś wyjątkowo dużą zabawkę ale ja szybko opracowałam strategię działania i stałam się zabawką wielofunkcyjną - jedno szarpało za rękawek, drugiemu podetkałam skarpeteczkę, trzecie wpiło się w drugi rękawek, czwarte tuliło się i rozdawało całuski a piąte zwisało wdzięcznie usiłując pozbawić mnie spodni... Kiedy opanowałam już sytuację ,doprawdy obsługa tego nader ruchliwego stadka stała się tak prosta, że mogłoby ich tam być i dwa razy więcej a ja miałam na nich jeszcze tyle pomysłów :)) Są cudownymi malcami a chwile kiedy zasypiałam z nimi na materacyku do dziś mnie rozczulają. Zamieszczam kilka zdjęć z tej wspaniałej wyprawy.

 

 

sierpień 2010

Felicja była z wizytą u młodzieńca wielce przystojnego:)) To urocze szczenię bardzo interesowało się jej osobą leciwą, wdzięcznymi podskokami zapraszało do zabawy ale ona postanowiła twardo trzymać się wersji, ze jest matroną i całkowicie je zlewała... A uroczy gospodarz czyli Seti wielbił ją i wielbił , pełnił naprawdę serdecznie honory pana domu a ona nic! Odbyłam z nią poważną rozmowę na temat manier i mam nadzieję, że ponowne spotkanie już wkrótce uczyni ją nieco przystępniejszą:))

Kasiu, Wojtku, dziękujemy za miłe przyjęcie i ściskamy Setiego mocno- był uroczym gospodarzem:))

 

styczeń 2010

Noc z 24 na 25 stycznia, - 27 C a ja jadę szukać pomocy dla Xawerego, który najprawdopodobniej ma skręt jelit...
Dobry Bóg nad nami czuwa i znajdujemy ratunek znów u najlepszego zespołu lekarzy na SGGW. Ciężką i ryzykowną ze względu na stan serca psa operację wykonują ci sami lekarze, którym swoje życie zawdzięcza Felicja czyli doktorzy Monika Januchta, dr Sterna i dr Zdeb. Serduchem opiekuje się dr Magda Garncarz, która sprawuje kardiologiczną pieczę nad Xarem już od roku.
Rokowania były ostrożne ale Xawery mój wyzdrowiał:)))) Trudne to były dla nas dni, pełne niepokoju i trwogi ale minęły jak zły sen i całe moje stadko żyje sobie pogodnie razem z nami.
Za pośrednictwem tej strony raz jeszcze składam gorące podziękowania całemu zespołowi lekarzy, którzy zajmowali się Xawerym, technikom weterynarii i paniom z rejestracji, które życzliwie nas wspierały w tamtym trudnym okresie. To dzięki nim Xawery napełnia nasz dom swoja niezwykle ruchliwą obecnością i jest w tak dobrej formie, jaką prezentuje na zdjęciach zamieszczonych wraz z tą aktualizacją:))

 

maj 2009

13-go marca przyszło nam stoczyć walkę o życie Felicji. Znów pomogła nam Opatrzność i lekarze - dr Sterna, dr Zdeb i dr Januchta, za których wysiłek w ratowaniu Feli bardzo dziękuję. Ale najwięcej pomogła nam sama Fela, która kocha życie i która trzymała się go za wszelka cenę. To ogromna radość widzieć ja zdrową i uśmiechniętą , choć naprawdę zafundowała nam ciężkie chwile. Zobaczcie jak dziarsko wygląda i jaka jest zadowolona, bo podprowadziła Xarowi jego ulubioną poduszkę :))

 

luty 2009

Oj, daje się nam ta lutowa zima we znaki, oj daje... Cała wioska jest zasypana śniegiem. Ja już ledwo zipię od ciągłego odśnieżania terenu; co skończę, to już powinnam zaczynać od nowa a kręgosłup doskwiera jak nigdy :)) Mam, co prawda duchowe wsparcie przy tym niewdzięcznym zajęciu w osobie Xara, który dzielnie mi towarzyszy ale zajęty jest głównie ładowaniem się pod łopatę od odśnieżania lub dzikimi harcami ale przynajmniej nie jestem sama :))

Dziewczynki w tym czasie zajęte są głównie snem i regeneracją, w czym osiągnęły mistrzostwo świata.

Od czasu do czasu wyjdą na chwilkę na dwór, żeby sprawdzić, czy aby padający śnieg nie zmoczy ich futerek, żeby trochę poszczekać i postróżować i zrobić to, co damy załatwiają tylko na dworze...

W tym samym czasie Xar już nadźwigał za mną drzewa do kominka, odśnieżył podjazd i samochód no i robił to, co lubi najbardziej czyli szaleńczo bawił się piłką. Na moje nieszczęście do tej zabawy nie wystarcza mu sama piłka ale koniecznie JA muszę się zaangażować. I to nie byle jak, tylko MUSZĘ się cała oddać temu piekielnie męczącemu fizycznie zajęciu. On w ogóle nie bierze pod uwagę faktu, że 18 lat skończyłam już nie pamiętam kiedy....

Moim dodatkowym zajęciem zimą jest dokarmianie wszelakiego fruwającego stworzenia, które zlatuje się ze wszystkich stron, jako że w mojej stołówce wybór smakołyków jest przeogromny - pestki słonecznika, dyni, rodzynki, kruszone orzechy włoskie i hit absolutny czyli solidne połacie słoniny. Stołują się u mnie głównie sikorki i sójki, które sądząc po tłustości brzuszków chyba nigdy się nie wybiorą za morze :))

Czasami uda mi się dorwać Xara jak nic nie robi i wtedy staram się szybciutko cyknąć mu jakieś miłe zdjęcie :))

Xawery, kiedy nie gra w piłkę wymyśla przeróżne psoty a jego ulubioną jest kradzież poduszki prosto spod głowy leżącego na niej człowieka swojego kochanego i ucieczka z poduszką w zagluconym buziaku po całym domu... A żeby zabawa była udana, to trzeba Xawerego gonić, pomstując głośno na niego :))Im głośniej tym lepiej, pies wtedy wymyśla różne głupie miejsca, gdzie można taką poduszkę zawlec...
Na przykład można ją wytargać na dwór i ufajdać w śniegu, czyż to nie zabawne???? :)))))
Ale jak człowiek udaje, że nic absolutnie nie zauważył, żadnej poduszki, choć pies mu nią potrząsa pod nosem, to pies jest nieszczęśliwy, wychodzi z siebie, żeby wyraźnie zademonstrować, że przecież on tę poduszkę na pewno ma, w dodatku zaraz ją rozerwie na strzępy i zacznie zaraz tupać nogą!!!
A mądry człowiek siedzi sobie i nie reaguje i widzi tylko jak z psa uchodzi cale powietrze....
No nie, przecież nie mogę mu zepsuć takiej zabawy!!!!
Pewnie, że nie zepsuję - zaraz zaczynam nawijać jaki to pies jest niedobry, jaki nieusłuchany, jak sobie wychowałam węża na własnej piersi... A jemu znowu oczy się świecą i mało sobie głowy nie urwie, tak wywija tą poduszką i podskakuje i śmieje się po psiemu!!!

Jak jest wolna chwila, to trzeba trochę pozaczepiać dziewczynki albo na momencik zalec na posłanku lub wersalce.

Ale przychodzi w końcu taki moment, kiedy i Xar musi odpocząć. I wtedy to też jest odpoczynek na całego, bo Xar niczego nie robi połowicznie:))

 

 

styczeń 2009

Ania Gerlach (hod.Viva La Vida) sprawiła mi i wielu naszym wspólnym koleżankom wiele frajdy i zabawy, wymyślając dla nas cudowne wierszyki i rysunki naszych zwierzaków. Uchwyciła w nich mnóstwo podobieństwa, kreśląc ich wesołe podobizny ale także świetnie oddała ich charaktery. Chciałam wam zaprezentować mojego kochanego Xawerego autorstwa Ani. Sami popatrzcie, ta dziewczyna ma talent:))

Raz Xawery zawadiaka

Do ogrodu dał drapaka

Tam bój stoczył honorowy

Z wężem! No i co, że z ogrodowym.

 

 

styczeń 2008

Dawno nie robiłam żadnej aktualizacji ale zbierałam się w sobie już od jakiegoś czasu, myśląc, że będzie taka jak zwykle - spokojna i pomyślna. I taka jest, choć zawdzięczam ją Boskiej Opatrzności i jeszcze komuś, komu pragnę również za pośrednictwem tej strony raz jeszcze podziękować.

17-tego listopada nastąpiło coś, czego nigdy żaden mój dog nie doświadczył a czego bałam się od zawsze i robiłam wszystko, żeby tego uniknąć - Xar dostał skrętu żołądka. Pragnę gorąco i z całego serca podziękować dr Marzenie Leśniewskiej za uratowanie Xarowi życia. Zawsze będę jej wdzięczna za to, że dzięki jej umiejętnościom i stalowym nerwom mój Xawery jest ze mną. Wspólnie przeżywałyśmy jego rekonwalescencję, wspólnie walczyłyśmy o niego i on jest tu z nami. Pani doktor - wielka jest moja wdzięczność dla Pani :)) Chcę również podziękować dr Magdalenie Pankiewicz za to, że pomimo osobistych zobowiązań rzuciła wszystko i zgodziła się pomóc podczas operacji.

Kiedy patrzę się dzisiaj na Xara jak zaczyna go roznosić energia, jak z wzorowego pacjenta zaczyna się przemieniać w tego rozbrykanego czorta, którego wszędzie pełno to nie chce mi się wierzyć, że jeszcze nie tak dawno wspólnie przechodziliśmy przez taki koszmar. Mam nadzieję, że dokładając jeszcze więcej starań i dbałości nigdy juz nie staniemy wobec tego potwora, jakim jest skręt żołądka.

Mały jest okropnym chudzielcem ale mieszka w nim ten sam wielki duch, chęć życia i energia, jakie składają się na jego charakter od zawsze.

Ufam,że czeka nas wiele wspólnie przeżytych lat z całym naszym kochanym stadkiem. Dziewczyny odzyskują już swój dobry nastrój kiedy widzą jak ich ulubiony towarzysz życia znów staje się tym nieznośnym szałaputą, którego znają a o którego tak bardzo się martwiły. Pozwoliłam sobie zamieścić w galerii wspólnej moich dogów jak również w indywidualnych galeriach kilka zdjęć, robionych latem i jesienią 2007 roku. Poniżej 3 z nich, niejako na zachętę :)) Miłego oglądania.
 

 

 

wrzesień 2008

Jak zwykle zamieściłam nowe zdjęcia w Galerii ogólnej oraz w indywidualnych dożych galeriach i serdecznie zapraszam do ich obejrzenia. Minęło nam lato tak szybko, że nawet nie zorientowałam się kiedy... Postanowiłam więc zatrzymać go trochę chociaż na zdjęciach, żeby móc w paskudne zimowe dni, kiedy na świecie jest już tylko biało i zimno, ogrzać się choć trochę podziwiając jak to jest, kiedy świat jest skąpany w słońcu i kolorach. Wdzięcznym obiektem moich podróży z aparatem w pogoni za uciekającym latem stała się łąka, na której dogi spędziły praktycznie całe lato.

Przyjrzyjcie się, proszę, jakie cudowne roślinki można na niej spotkać. Fauny ją zaludniającej nie podjęłam się fotografować, bo za szybko uciekała (jaszczurki), za głośno bzykała (pszczółki) albo była obrzydliwa (różne robale nie znanego pochodzenia).

 

Xar na naszej łące zdobywał odznakę Honorowego Labradora, jako, że jego ukochaną zabawą jest aportowanie specjalnego Konga dla aporterów, z którym to w pysku wyglądał, jakby połknął spłuczkę do toalety starego typu - pamiętacie może takie ustrojstwo z zamierzchłych czasów ze sznurkiem na końcu? :-)) Nie wiem jak inne dogi ale on jest obłąkanym aporterem, gotowym cały dzień uganiać się za swoją zabawką. Felicja i Jessie za to w ogóle nie interesują się aportowaniem, całą swoją energię wkładając w węszenie, kopanie i ganianie za motylkami...

Łażąc tak sobie z dogami po łące bujałam w obłokach i pielęgnowałam w sobie takie małe marzenie, za którego realizację spróbuję się zabrać w przyszłym roku. Otóż zamarzyło mi się powiększenie tej naszej łąki jeszcze o kawałek, tak ze 20 metrów dalej, gdzie jest piękny lasek brzozowy i wielce interesujące chaszcze. Obiecuję to dogom za każdym razem jak spacerujemy po łące i oni mnie w końcu z tych obietnic rozliczą :-)) A tak wygląda ten wymarzony brzeziniak.
Poza tym dogi i ja zarazem, bo śpimy na tak zwanej kupie czyli we czwórkę, dorobiliśmy się w końcu ładnie urządzonej sypialni. Materace powędrowały do kosza a rodzina w osobach mojej mamy i siostry wyruszyła do sklepu IKEA i zamówiła 4 wygodne łóżka. W sklepie było trochę śmiechu jak się okazało, że łóżka kupuje się dla psów ale między nami mówiąc to na czym niby miałyby dogi spać jak nie na super wygodnych łożach? Tak teraz prezentuje się nasza sypialnia.
Teraz wokół zaczyna się panoszyć piękna, złota jesień, moja ulubiona pora roku a dogi mają obiecane wycieczki do lasu.

Już wkrótce mam nadzieję zaprezentować nowe zdjęcia z naszych jesiennych wypraw.

 

maj 2006
 

Nareszcie przyszła tak długo oczekiwana wiosna :)) I cieszyłabym się nią okrutnie, gdyby nie kleszcze... Jest ich istne zatrzęsienie i psują nam one swoją obecnością każdy spacer w lesie. Ale dogi po prostu MUSZĄ powędrować w naszą puszczę, bo uwielbiają te wszystkie wspaniałe wonie i cudowne widoki :)) Zapraszam wszystkich do obejrzenia wiosennych dogów w Galerii wspólnych zdjęć a przede wszystkim w indywidualnych galeriach każdego z osobna :))

 

01.04.2006
 

W Galerii wspólnych zdjęć moich dogów zamieszczone zostały nowe zdjęcia, jeszcze zimowe ale mam nadzieję, że już wkrótce będą nowe, tym razem w wiosennej scenerii :)) Także w Galerii Xara, Felicji i Jessie można obejrzeć wiele nowych fotek.

Miłego oglądania.

 

 

07.01.2006
 

Zapraszam wszystkich serdecznie do obejrzenia zdjeć wszystkich moich dogów w Galerii ogólnej, która właśnie zainaugurowała swoja działalność. Były one robione podczas Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Miałam szansę uchwycenia moich ancymonków podczas zwykłego domowego życia, kiedy nie pozowali a po prostu byli sobą. Efekt tej sesji czasami był bardzo zabawny :-))

 

10 grudnia 2005
 

No i proszę bardzo, ledwo Xar zakończył swój championat to Fela mu pozazdrościła i w Nowym Dworze Mazowieckim zakończyła boje o swój championat!!!!! Bardzo naszej dziewczynce gratulujemy udanego występu i wkroczenia do szacownego grona Championów Polski. Ten sezon wystawowy uważamy za zamknięty i bardzo dla nas satysfakcjonujący. Przyszły rok należy do Jessie :))

 

20 listopada 2005
 

Na dzisiejszej Krajowej Wystawie Psów Rasowych w Kielcach Xar uzyskał kolejny wniosek CWC, ale ten najważniejszy, dzięki któremu został Championem Polski!!!!! Nie wiem czy cieszy się z niego tak jak my :)) My zaś cieszymy się bardzo. Mieliśmy również przyjemność poznać wielu przemiłych właścicieli dogów, których za pośrednictwem tej strony serdecznie pozdrawiamy.

 

4 września 2005
 

Jesteśmy świeżo po emocjach wystawowych we Włocławku. Xar zdobył dziś swój kolejny wniosek CWC oraz BOB!!!

 

6 maja 2005
 

Otrzymałam właśnie od moich niezawodnych koleżanek piękne zdjęcia Xara i Felicji, zrobione przez nie na wystawie w Łodzi. Autorką zdjęć Xara jest Irena Gorecka-Pierzchanowska (hodowla dogów Akwaforta), zaś fotosów Felicji Monika Słowik (hodowla dogów Saxifraga).

Dziewczynom bardzo dziękuję, wszystkich zaś zapraszam do obejrzenia zdjęć, które prezentuję obok.

 

1 maja 2005
 

Miło nam oznajmić, że Unusual des Terres de la Rairie wypełnił formalne wymogi, uprawniające go do zostania reproduktorem. Na Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Łodzi startując w klasie pośredniej otrzymał ocenę doskonałą, złoty medal oraz CWC. Teraz tylko musimy dokonać stosownego wpisu do rodowodu i miło nam będzie gościć u siebie kandydatki na małżonki :))

Na tej samej wystawie nasza Felicity zdobyła medal brązowy. Wielkie brawa!

 

kwiecień 2005
 

Zapraszam wszystkich do odwiedzenia galerii Unusual'a des Terres de la Rairie czyli Xara. Pojawiły się w niej nowe zdjęcia, które są autorstwa Alicji Mech (hodowla dogów Arhus). Obok prezentuję dwa z nich, do obejrzenia reszty zapraszam do galerii tego chłopca :))

 

21 stycznia 2005
 

Za nami tak oczekiwana wystawa w Głogowie, która przyniosła tak dużo pozytywnych emocji.

Xar otrzymał tytuł Zwycięzcy Młodzieży a Jess tytuł Zwycięzcy Młodzieży oraz Najlepszy Junior. Ale to nie wszystko, całe podium w klasie młodzieży suk arlekinów i czarnych zajęły córki Torresa.

Wielkie gratulacje dla Heritage i Her Majesty oraz ich właścicielek.

 

21 listopada 2004
 

Nareszcie nic nie stanęło na przeszkodzie i mogliśmy w końcu dojechać na kolejną wystawę.

Tym razem były to Kielce i warto było się tam pojawić, jako że Felicja zdobyła CWC oraz tytuł Najlepsza Suka w Rasie a debiutujący Xar został Zwycięzcą Młodzieży.

Obrzydliwie się cieszymy!!!!!!!!!!!!!!

 

6 czerwca 2004
 

Dziś odwiedził nas Ktoś Bardzo Sympatyczny a efektem tej wizyty są piękne zdjęcia Xara i Jessie. A w domu, na kominku zadomowiły się nowe świeczniki, które zapalane każdego wieczoru przypominają o naszym gościu. Dziękujemy, Irena.

Poza tym w galerii Feli zamieszczone są zdjęcia, otrzymane od Alicji (hodowla Arhus) oraz Anety (hodowla Atheneum).

Niedawno dostałam też zdjęcia naszych "wspólnych" dzieci od Moniki Słowik i naszła mnie taka ciepła refleksja - wszystkie trafiły do kochających domów, pięcioro jest u hodowców a pozostała czwórka u innych kochających właścicieli. To taka luksusowa sytuacja, która jest pewnie marzeniem wszystkich, żeby szczenięta znalazły się w rękach ludzi, którzy będą je kochali, troszczyli się o nie i myśleli o ich dobru. I ja bardzo bym chciała, żeby przyszły miot Felicji i Xara trafił właśnie do takich ludzi. Oby...

Zapraszam więc do odwiedzenia galerii Xara, Feli i Jessie i dziękuję wszystkim, dzięki którym te zdjęcia zostały zrobione.

 

23 września 2004
 

Otrzymałam dziś, dzięki uprzejmości Ireny Goreckiej-Pierzchanowskiej kilka zdjęć Felicji z Wystawy Klubowej Dogów Niemieckich i spieszę się je zaprezentować.

Oto nasz ukochany Felini :))

 

19 września 2004
 

Nasz kochany Felini dzielnie się spisał w Lodzi na Wystawie Klubowej i ustrzelił nam dublet, za jednym zamachem spełnił warunki do uzyskania tytułu Młodzieżowego Championa Polski oraz został Klubowym Młodzieżowym Zwycięzcą Roku - hurrrrra !!!!!!!!!!!!!!!!!

W Łodzi debiutowała też Tasheńka i bardzo nas ucieszyła swoim występem, dostała ocenę doskonałą i zajęła 4 lokatowe miejsce w swojej klasie.
I ma dziewczyna temperament "wystawowy", bo stała wyprężona jak struna, wypatrując mojej mamy w tłumie wystawców.

To był bardzo wyczerpujący dzień ale za to jaki przyjemny. Teraz dziewczyny odsypiaja emocje powystawowe a ja ledwo się ruszam, bo na skutek braku kondycji porobiły mi się zakwasy w mięśniach nóg i łażę z wdziękiem nosorożca. Czas się wziąć za siebie :))

 

18 września 2004
 

Lato prawie minęło, sporo się u nas działo, i dobrego i trochę mniej, czas więc podsumować ten okres. Upłynął nam on głównie na upiększaniu domu oraz próbie przetrwania Horroru Jakim Są Cieczki w Domu, W Którym Mieszka Też Pies.

Zacznę od pracy nad estetyką domku, bo jak myślę o cieczkach to jeszcze dziś dostaję dreszczy. Otóż zauważyłam, że moje dogi od pewnego czasu coś tam szepczą po kątach, poszturchują się łokciami, robią głupie miny, jednym słowem kombinują na całego. Ciekawa byłam o co chodzi ale uzbroiłam się w cierpliwość i czekałam co z tych intryg wyniknie. Któregoś dnia przylazł do mnie Xar (widziałam jak go dziewczyny wypchnęły, wychodząc ze słusznego założenia, że facetowi, którego się kocha raczej się nie odmawia) i zaczyna coś tam ściemniać na sam początek: a to,że ma zagraniczne nazwisko, a że to do czegoś zobowiązuje, że pies oczekuje życia w eleganckich warunkach a tu proszę - nie ma parapetów zewnętrznych, podbitki, elewacji, rynien, w ogóle tak jakoś nie teges. Wywalił mi to wszystko prosto w twarz aż przysiadłam z wrażenia. Nawet nie miałam pomysłu jak by tu mu zaprzeczyć, bo to wszystko była prawda, że aż strach. Wykrztusiłam tylko z siebie, że jak pożyczą od kogoś kasę to może pogadamy.

I pożyczyli, potwory jedne. Miały tylko jakieś takie uśmieszki na ryjach, których znaczenia nie potrafiłam odszyfrować a powinnam być czujna i pewna, że jest tu jakiś haczyk. Był.....Wymyślili sobie, że oni pożyczają a ja spłacam. Tak zostałam wmanewrowana w prace budowlane, które do tej pory jeszcze się nie skończyły ale chyba idzie nieźle, skoro dogi stwierdziły, że teraz to się beda pozwalały fotografować na tle domu, bo do tej pory był straszny obciach(!)

A potem w ten galimatias Panna Feliksa i Panna Jessie dorzuciły jeszcze swoje cieczki. Co sie działo wiedzą doskonale Wielkie i Wspaniałe Joanna i Mirka, które to ratowały moje nadwątlone władze umysłowe świetnymi radami i słowami otuchy. Przy okazji Felini czyli Felicja pokazała mi swoje nowe oblicze, które do tej pory skrzętnie ukrywała - oblicze Wszetecznicy Babilońskiej!!!!!!! Co też ta kobieta wyczyniała ze swoimi rozbuchanymi hormonami!!!!! Wciągneła w to wszystko niewiniątko Jessie, która spełniała z zapałem najbardziej wydumane zachcianki swojej idolki. To właśnie Jessie skorzystała najwięcej w tamtym czasie, bo została dostrzeżona przez Felicję jako TA KTÓRA TEŻ PRZEZ TO PRZECHODZI i dopuszczona do bardzo dużej zażyłości, o której cały czas marzyła. Natomiast Tasha, bedąca do tej pory ULUBIONĄ ZABAWKĄ Felicji przestała się liczyć w ogóle. I zrozum tu człowieku kobiety.

A Xar...Przezywał swoje piekło a my razem z nim. Koncertował na całą wieś, dyszał i zawodził, oko mu błyszczało, mięśnie drżały a w TE DNI postanowił przestać jeść. I na nic się zdały moje argumenty, że głodówka to nie jest jego osobisty wynalazek, że wcale nie jest w tym względzie odkrywczy (chodziło o zagranie na jego męskiej próżności), nie i już, on nie bedzie jadł tylko bedzie przeżywał. Słów mi brak na opisanie tego okresu, najważniejsze, że JAKOŚ przez to przeszliśmy.

Tylko Tasha jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa...

A Xar od kilku dni znów zajada się frykasami i nadrabia zaległości. A stracił perę kilo....

Wkrótce w tym dziale postaram się zamieścić piękne zdjęcia małej Felicji i Torresa, które to przypadkiem odnalazłam wczoraj, przywoławszy w ten sposób mnóstwo pięknych ale i bolesnych wspomnień.

 

11 lipca 2004
 

Felicja przywiozła dzisiaj z Warszawy kolejny złoty medal i tytuł Zwycięzcy Młodzieży. Ogromnie się cieszymy.
Uzupełniono też zdjęcia w galeriach Jessi, Taszy, Torresa, Penny i Szamana.

 

30 czerwca 2004
 

Są już nowe zdjęcia w galeriach Xara i Feli. Wkrótce reszta zdjęć.

 

6 czerwca 2004
 

Felicity z Płocka przywiozła Zwycięstwo Młodzieży!!!

 

2 czerwca 2004
 

Dżesik przeżywa swój prywatny, głęboko osobisty dramat...
Otóż okazało się, że jej uwielbiana Felicja za obiekt swych wybujałych uczuć wybrała Tasheńkę. Nie wiem tak do końca czy Tasha jest z tego powodu równie szczęśliwa jak Jessie załamana, ponieważ afekt Felicji przybrał formy monstrualne - jest to adoracja wszechpotężna i bardzo intensywna. Polega ona na nieustannym ukochiwaniu za pomocą fafli, łap oraz całego ciała. A Dżesikowa minka się wydlużyła do samej ziemi. Potwierdza się stara prawda, że jak się czegoś bardzo pragnie, to zwykle trafia się to komuś innemu...
Jedyną osobą, która sobie na to bimba jest Mój Syn czyli Xar, bo jemu do szczęścia potrzebna jestem ja :)))

 

18 maja 2004
 

Na podwórku pojawila się Wielka Atrakcja czyli kupa piachu przywieziona w celu dokończenia opaski wokół domu. Dogi stwierdziły natychmiast, że fikanie koziołków na Wielkiej Górze Piachu to najlepsza zabawa na świecie i właściwie to dlaczego dopiero teraz wpadły pańcie na taki pyszny pomysł. Efektem tych figli jest zmiana tła arlekinowego z białego na żółty... Po godzinie Wielka Góra Piachu zamieniła się w plaskaty placuszek, co wcale nie sprawiło, że straciła na atrakcyjności, po prostu turla się dożek z mniejszej wysokości :))

 

02.05.20044
 

Miło nam poinformować, że na swojej pierwszej w życiu wystawie Felicity zdobyła brązowy medal i uzyskała ocenę doskonałą w konkurencji 5 suk w klasie młodzieży :))